Motto
"Niebo zatloczylo ziemie
i kazdy zwykly krzak plonie Bogiem
lecz tylko ten ktory widzi zdejmuje sandaly
reszta siedzi wokolo podjadajac jagody.."
Elisabeth Barret Browning
"Niebo zatloczylo ziemie
i kazdy zwykly krzak plonie Bogiem
lecz tylko ten ktory widzi zdejmuje sandaly
reszta siedzi wokolo podjadajac jagody.."
Elisabeth Barret Browning
I
idac ulica widze
przechodzaca bezdomna staruszke
spogladajaca z blyskiem w oczach
na rodzine jedzaca wspolny obiad...
wzrok
symbol uczucia dawno zapomnianego
...jakby nie istnialo
nigdy...
idac ulica
widze pare kochankow
patrzacych w dwoch roznych kierunkach
spleciona usciskiem dloni
jedynym cieplym miejscem
obojga...
idac ulica
slysze krzyki i szepty wzajemnie zagluszane
czuje spojrzenia przechodniow
ich oczy widza jedynie to co zewnetrzne...
idac ulica widze szubiennice i wiszacych na nich Zydow
awangardowe malunki bezmyslnych buntownikow
wierzacych w Boga ktory kocha
tylko
narod polski...
idac ulica
widze tlumy pielgrzymow zmierzajacych na wieczorna msze w
hipermarkecie...
odprawiana przez caly tydzien
calodobowo...
idac ulica
mozna sie wiele nauczyc i wprzegnac to do wlasnego zycia
mozna tez udawac i nie patrzec
na ciemne strony rzeczywistosci
jednak czy z tym latwiej...?!
P.S. Napisalem bo Niedzielne wyprawy
do hipermarketow
jawia mi sie jako totalne potwierdzenie naszej ograniczonosci
a ekstatyczna jazda w gore i w dol
super-nowoczesnymi ruchomymi schodami
mija sie z jakakolwiek proba zastanowienia sie nad sensem i celem naszego zycia...
wiersz napisalem kiedys w maturalnej klasie
II
Gliwice 20.01.2005
tesknie za Toba tak bardzo bolesnie
nie slysze siebie kiedy tesknie
dzieci przez mezczyzn wychowywane ponoc
odpornosc psychiczna i sile maja
...matki samotne zyjace dla siebie
juz nie przekaza im delikatnosci...
kamienne serca wierzylem ze kruszeja
probowalem walczyc z nimi co od zawsze istnieja
daremnie...
kamienie nie slysza glosow wolajacych
nie czuja wody ktora je krztaltuje...
swiat zwariowany juz nie istnieje dla mnie
zamknieci ludzie w hermetycznych wnetrzach
widzial ktos kiedys potrzebujacego
z otwartymi na pomoc isc rekami...?
sami bez siebie nie mozemy istniec
nie sposob by dostrzec nas sie mijajacych
czas tak szybko pedzi
jednych uszczesliwia
innych
niepokoi...
a kiedy upadne podniesiesz mnie znowu ?
kiedy zaplacze przytulisz choc raz ?
przez Ciebie Zycie me nie jest latwe
ilez bym dal by zostalo tak zawsze...!
uwielbiam patrzec na Ciebie szczesliwa
kiedy calujesz mnie w placzu tesknoty
byc centrum swiata w swiatach centrum
toz to dopiero jest uciecha !
dlatego kochaj mnie takim jak jestem
przyjmuj tak jakby na nowo co dzien
tak malo potrzeba by przezyc Zycie
tak malo potrzeba by nie przezyc nic...
P.S. Napisalem bo nowy rok
sesja oraz codzienne wspinaczki
pod stroma gore
czasem mi sie podobaja
szczegolnie kiedy szczyt mam KOMU pokazac... :-)
III
jak mam zyc ?
walczyc o swe dobro
bronic Ciebie przed zlem
w milosci sie kochac...
jak mam zyc ?
wypalonych powitan i pozegnan - banal
dazac do swiata ktory nie cieszy zbytnio
samotnie...
jak mam zyc ?
jak oni chca ?
swoje szczescie na drobne rozmieniac
ulegac wciaz nie swoim nawykom ?
jak mam zyc ?
wsrod Niedziel dalekich od wyczekiwanych spacerow
kiedy wrazliwosc na slowo staje sie obsesja !
kiedy za nic ma sie serdecznosc...
jak mam zyc ?
uczyc sie pamietac tylko dobre chwile
juz nie jak kiedys zabijac lecz wypuszczac motyle !
Mamie zupe skosztowac Tate poklepac po mesku...
jak mam zyc ?
nie bac sie marzyc
na zycia pianinie grac na dwie rece
trawa dotykac jej stesknione rece...
jak mam zyc?
miec odwage do bycia kims nigdzie
czasem siadac po drugiej stronie stolu
zacisnietymi wargami pokoj innym przynosic...
jak mam zyc ?
wierzyc w to co kocham
kolejnym watpieniem chec do zycia napedzac
widziec niebo blekitnym w nocy...
ucz mnie jak mam zyc Chrystusie ?
komu juz wierzyc mozna a komu nie ?
jak spokojnie patrzec w przyszlosc gdy codziennosc przytlacza ?
smiac sie jak na zdjeciach chwile zatrzymywac...
o powrocie do domu myslec na poczatku tygodnia
jesc i spac bez marzen
jak na 3 dniowym oleju frytki
w tlumie herosem byc - w nocy zas bac sie zjaw
znieczuleniem gonic nieczulosc
od zwierzat dekalog zapozyczyc lepiej
za brak milosci winic ksiezy
byle nam wszystkim sie dobrze mialo...!?
P.S. Wiersz napisalem powodowany wlasna niezgoda
na powolna utrate wlasnej wartosci
(bynajmniej krztaltowana przez siebie i zalezna...)
napisalem bo wiszace na drzwiach kartki z napisem
"czego Ci nie pozyczymy" oraz szyderczy usmiech
w nieszczerym uscisku dloni
na codzien zdecydowanie bardziej wole
anizeli straszliwa swiadomosc bycia
p r o s t a k i e m...
Jest Ktos Kto na szczescie niezaleznie od Nas
ani tez od morderczych naukowych rozpraw
decyduje o mojej wartosci!
i tutaj UWAGA GONCZE PSY
Kocha mnie takim jakim JESTEM WLASNIE...
Tego nie rozumiem ale Mu za to dziekuje..!Ha!
IV
28.04.2005 Gliwice
szybkie milosci
potrzebuja szybkich samochodow
by sie szybko rozbijac
chwila zamyslenia dzis
chyba przy smierci
tylko
kogos wielkiego...
zawsze boimy sie drugiej strony muru
a wierzyc to znaczy chodzic po wodzie
przeciez...
slowa
jakie znaczenie maja
kiedy kromka chleba zamiast w ustach
w koszu na smieci gleboko laduje
widziales kiedys oczy bezdomnego?
uwazaj bys nie znalazl tam siebie...
gdzie sa horyzonty dziecinstwa
kiedy jedynym zmartwieniem
pojsc spac zbyt wczesnie
bylo...
dzis wspomnienie ze wzruszeniem
choc dzis juz jakos inaczej
ja wiem gdzie wracac
przegrany
czuje za soba plecy
w pochmurny dzien mowie
tak
dla Nieba
zaczynam codzien od nowa...
kiedys balem sie piwinic
dzis z nich wychodzic...
P.S.Wiersz napisalem wieczorem, chocby po to zeby przypomniec sobie kiedys
co tego dnia myslalem, wiersz napisalem bo to pomaga mi zastanawiac sie nad
tym co robie i robia inni
napisalem bo jakos ostatnio nie moge pojsc spac ot tak po prostu
bez chwilki zastanowienia
moze to kolejna zmiana klimatu, albo po prostu nadchodzaca starosc...:))
V
noc z 12 na 13 czerwca Miedzyrzecze Gorne
z odwaga krzyczec o tym co sie kocha
w nieskonczonej ilosci mysli odnalezc
jedna
wlasciwa...
twarz swa zachowac
wsrod tych co zawsze na przekor
jakos...
po cmentarzu chodzic usmiechnietym...
na male rzeczy uwage zwracac
cien kwiatu dostrzegac
motyla zima...
nie bac sie marzyc
wychodzic zawsze naprzeciw
zyc kazdym dniem w pelni
na lozku szpitalnym tanczyc
mysl ciekawa zapisac
i z braku dlugopisu
smiac sie...!
pod wodospad wchodzic
podwojna tecze dostrzegac...
czasem zachwycic sie soba
nieskromnie...
P.S. Wiersz napisalem, bo nie wiem jak to wszystko bedzie w przyszlosci
ale tez jedno wiem napewno ze musi byc...dobrze!
Napisalem bo my ludzie coraz rzadziej (zeby nie powiedziec w ogole) postrzegamy
nasze zycie bardzo monochromatycznie...
Napisalem bo dla mnie zyc
to cos wiecej znaczy niz zaliczenie egzaminu, zrobienie kariery, czy tez
wakacje na zawsze zatloczonych Karaibach...
jak zycie dobitnie pokazuje niestety
niewielu jednak stac na odwage...
VI
25.10.2005 Gliwice
wdzieczny uscisk dloni
ze szczerym usmiechem
potrzeba bycia docenionym
nadaje sens zyciu..
wieczorne zamyslenia po dniu minionym
jakze uczulic moga
w ciaglym zabieganiu
nadzieja daje szanse
pozwala nie zwariowac
wolnosci sens spelniony
jedynie przez milosc..
nie trzeba pociagnac za spust by
zabic
nie trzeba krzyczec by
powiedziec
cos..
brak odwagi wiezi ptaki w klatkach
by z nich uleciec
by sprobowac inaczej..
wiem ze zgodzic sie mozna na
zycie
zgodzic sie mozna na
smierc..
ja wiem jednak ze mozna zyc
pieknie..
P.S.
Wiersz napisalem poruszony tematyka filmu pt. "Skazani na Shawshank".
Napisalem poniewaz dzis zdalem sobie sprawe z tego
jak wdzieczny jestem Bogu za wolnosc i milosc..
jak wielu rzeczy nie doceniam
jak wiele rzeczy trace..
napisalem bo nie zgadzam sie na zycie byle jakie!
ja chce przezyc je pieknie..!! :D
VII
07-08.11.2005 Gliwice
chcialbym dzis Tobie podziekowac
tak zwyczajnie
jak kilka lisci w garsci jesiennych
przyniesc wyrazy wdziecznosci
chcialbym dzis Tobie opowiedziec jak bardzo
jest mi ciezko czasem..
wlasny lek przed soba
przezwyciezyc..
dzis chcialbym Bys prztulil mnie mocno
i wielu rzeczy nie pamietal..
chcialbym nic nie mowic
po prostu byc przy Tobie
i jak nigdy wiedziec
ze kochasz mnie..
dzis wiem ze najlepsze co moge
to
w moim zagubieniu
powierzyc to wszystko
Tobie..
i jeszcze raz Ci podziekowac
ze Jestes ponad wszystkim
i we wszystkim jednoczesnie..
P.S.Wiersz napisalem dla Mojego Boga, napisalem bo jestem grzesznikiem
napisalem bo potrzebowalem dzis mu to wszystko opowiedziec
bo jest dla mnie Kims najwazniejszym,nawet kiedy ja czasami nie nadazam..
szkoda ze w naszym jakze chrzescijanskim kraju mowienie o Panu Bogu
na codzien spotyka sie z kpina, drwina i wstydem..